Łukasz Gos-Furmankiewicz
tłumacz pisemny języka angielskiego
(z wykształceniem prawniczym)
dla prawników
dla biznesu
dla biur tłumaczeń
admin@towerofivory.net | 509 930 780
po polsku | English

Pracując w biurze tłumaczeń, potrzebujesz nie tylko klientów i zleceń. Potrzebujesz także tłumaczy.

Na pewno już wiesz, że współpraca z zaufanymi, sprawdzonymi tłumaczami oznacza więcej spokoju o jakość i terminy, czyli czyni codzienną egzystencję „PM-a” o tyle bardziej znośną. Korzyści na krótką metę są dość oczywiste, mogą nawet brzmieć nieco trywialnie: klient wróci — z kolejnym zleceniem, a nie z reklamacją. Będzie zadowolony, więc jest większa szansa, że zapłaci bez ociągania całą umówioną kwotę. Być może gdzieś napisze biuru dobrą opinię, może poleci znajomym, innemu działowi swojej firmy, własnemu klientowi, znajomemu, który pracuje w innej korporacji.

Tacy tłumacze są w stanie doraźnie ugasić wybuchający czasem w biurze pożar — na przykład przetłumaczyć 30 stron tekstu specjalistycznego na jutro, bo ktoś inny znowu nawalił. Albo stały tłumacz danego klienta zachorował. Przetłumaczyć coś od nowa, porządnie, po tym jak kolejny tani tłumacz znów nie okazał się kurą znoszącą złote jajka. Różne przypadki się zdarzają. Sprawni tłumacze inaczej radzą sobie z presją czasu przy tłumaczeniach ekspresowych, inaczej budują zdania w tekstach marketingowych, wywiadach z prezesami i prezentacjach „na zarząd”, w ważnych orzeczeniach i umowach. Wiele rzeczy robią zupełnie inaczej.

Bardziej strategicznie patrząc — współpraca z dobrymi tłumaczami to inwestycja w przyszłość biura.

Mając już nawiązany z nimi kontakt można myśleć o budowaniu relacji z klientami, dla których liczy się coś innego niż niska cena. Z klientami, którzy umieją docenić dobre tłumaczenie. Z klientami, którzy nie twierdzą, że dobra jakość tekstu jest im niepotrzebna i wobec tego nie chcą za nią płacić. Z klientami, którzy nie szukają cały czas nowego, tańszego dostawcy, nie wysyłają zapytań do pięciu biur naraz. Z klientami, którymi można się pochwalić — których markę inni potencjalni klienci obdarzą zaufaniem, a nie skojarzą z polską wersją, która była do kitu.

… A skoro już i tak mowa o potencjalnych klientach, zwłaszcza kluczowych, współpraca z dobrymi tłumaczami oznacza lepsze wyniki próbek — czyli wyższą skuteczność w zamianie klientów z potencjalnych na rzeczywistych. A potem stałych. Zacznijmy może od tego, że w ogóle jest możliwość brania udziału w selekcji opierającej się na porównaniu próbek, a nie tylko stawek — i wygrywania.

Mając w ręku przekonujące CV konkretnej osoby brzmi się bardziej wiarygodnie, podając klientowi wycenę bez wszechobecnego rabatu — rabatu za duże zlecenie, rabatu za małe, rabatu dla stałego klienta, dla nowego, za kluczowość, za brak kluczowości, rabatu za rabat… — a za to z tradycyjnym dodatkiem za tłumaczenie specjalistyczne, tak jak to powinno wyglądać, z niepominiętym dla zwiększenia atrakcyjności oferty dodatkiem za termin ekspresowy, czy też ustalając stawki negocjowane.

Im wyższy poziom tłumaczy współpracujących z biurem, tym mniejsza — a przynajmniej mniej skuteczna — konkurencja ze strony innych biur na jakimkolwiek polu innym niż niskie ceny. Oprócz tego, że jest mniej innych firm oferujących podobnej jakości tłumaczenia w niskich cenach, jest też po prostu mniej takich, które w ogóle są w6stanie poradzić sobie z wyżej ustawioną poprzeczką. Rzadsze usługi, rzadsze kwalifikacje, ceni się bardziej. Poza tym najskuteczniej konkuruje się nie wtedy, kiedy ma się wyższe parametry, ale wtedy, kiedy nie ma konkurencji.

Zamiast urywających się telefonów na temat milionów zleceń z niewielką marżą, obsługiwanych ostatecznie przez studentów i hobbystów z łapanki na internetowej aukcji pod hasłem „kto zrobi więcej, szybciej i za mniej”, dla klientów, dla których liczy się przede wszystkim cena, można więc pokusić się o wyższą kulturę pracy, wyższy komfort, lepszą reputację, wyższą rentowność.

Wymaga to jednak, aby na początek samemu uwierzyć, że nie każde tłumaczenie jest tak samo dobre i że tłumaczenie nie musi być przede wszystkim tanie. Trzeba samemu uwierzyć, że tłumaczenie jest czymś więcej niż dodatkiem do marketingu, obsługi klienta i atrakcyjnego systemu rabatów. Trzeba też inaczej inaczej spojrzeć na pracę pracowników biura, która — aby umożliwiać rozwój i satysfakcję — powinna polegać na czymś innym niż nieustanne wywieranie nacisku na inne osoby, aby akceptowały coraz to gorsze warunki pracy.